Oskar Pietuszewski wreszcie pojawił się na boisku w sezonie 2026/27. Polski skrzydłowy wszedł w 85. minucie ligowego klasyku FC Porto z Benficą i tym samym zakończył trwający od lata okres bez oficjalnego występu. Sam powrót trwał tylko kilka minut, ale w jego przypadku ważniejszy od statystyk był fakt, że sztab medyczny i Francesco Farioli uznali go za gotowego do gry, informuje kuriersportu.pl.
Porto wygrało 20 września z Benficą 3:1, a Pietuszewski zastąpił w końcówce Pepê. Był to jego pierwszy występ w całym sezonie. Jeszcze kilka dni wcześniej nie było pewności, czy 18-latek będzie gotowy nawet na znalezienie się w kadrze meczowej.
Najważniejsza zmiana nie polega więc na tym, że Pietuszewski dostał kilka minut. Polega na tym, że po tygodniach ostrożnej rehabilitacji znów stał się zawodnikiem dostępnym dla trenera.
Co stało się Oskarowi Pietuszewskiemu?
Problemy rozpoczęły się jeszcze podczas przygotowań do sezonu. W lipcu Pietuszewski doznał urazu mięśniowego prawego uda. Początkowo wydawało się, że przerwa nie będzie szczególnie długa, ale proces powrotu skomplikował się.
Portugalski dziennik „A Bola” informował o nawrocie problemu podczas rehabilitacji. To właśnie ten element tłumaczy, dlaczego FC Porto nie próbowało przyspieszać jego powrotu mimo rozpoczęcia ligi i Ligi Mistrzów.
| Moment | Co działo się z Pietuszewskim? |
|---|---|
| Lipiec 2026 | Uraz mięśniowy prawego uda podczas przygotowań do sezonu |
| Sierpień | Rehabilitacja i stopniowy powrót do pracy w ośrodku FC Porto |
| Początek września | Trening częściowo z zespołem, ale bez zgody na występ |
| 17 września | Jan Urban potwierdza, że nie zamierza ryzykować zdrowia zawodnika |
| 19 września | Pietuszewski zostaje uznany za zdolnego do gry przed meczem z Benficą |
| 20 września | Wejście w 85. minucie i pierwszy oficjalny występ w sezonie |
Powrót przeciągał się nie bez powodu
W przypadku kontuzji mięśniowych samo ustąpienie bólu nie oznacza jeszcze gotowości do gry na pełnej intensywności. W Porto podchodzono do Pietuszewskiego szczególnie ostrożnie, ponieważ problem już raz powrócił.
Sam zawodnik mówił o tym otwarcie na początku września. W rozmowie z TVP Sport przekonywał, że powrót jest raczej kwestią dni niż tygodni. Jednocześnie zaznaczał, że najważniejsze jest pełne wyleczenie problemu i niedopuszczenie do kolejnego nawrotu.
„Najważniejsze jest to, by wyleczyć uraz w stu procentach i zapobiec jego nawrotom w przyszłości.”
To dobrze pokazuje, dlaczego między pierwszymi pozytywnymi sygnałami a rzeczywistym występem minęło jeszcze trochę czasu. Porto nie potrzebowało Pietuszewskiego z powrotem za wszelką cenę. Potrzebowało go zdrowego.
Pierwsze minuty z Benficą. Bez wielkich wniosków, ale z ważnym sygnałem
Powrót przypadł na jeden z najbardziej wymagających meczów portugalskiego sezonu. FC Porto prowadziło już z Benficą 3:1, kiedy Farioli w 85. minucie zdecydował się wprowadzić Pietuszewskiego wraz z wracającym po długiej przerwie Samu.
Polak zmienił Pepê. Nie miał wystarczająco dużo czasu, aby wpłynąć na wynik, ale od pierwszych akcji było widać dużą chęć uczestniczenia w grze. W doliczonym czasie otrzymał również żółtą kartkę. Sam rezultat i przebieg spotkania można sprawdzić w oficjalnej relacji FC Porto.
Nie warto z tych kilku minut wyciągać wniosku, że Pietuszewski natychmiast odzyska miejsce w podstawowym składzie. Na razie wiadomo coś innego: po raz pierwszy od początku sezonu Farioli mógł faktycznie użyć go w meczu.
- jest już po okresie całkowitej niedostępności;
- otrzymał zgodę na grę w meczu o wysokiej intensywności;
- Farioli zdecydował się wprowadzić go jeszcze przed końcem spotkania;
- kolejnym etapem będzie odbudowywanie rytmu meczowego, a nie sama rehabilitacja.
Farioli nie ukrywał, że czekał na jego powrót

Po meczu Francesco Farioli odniósł się do odzyskania Pietuszewskiego i Samu. Wypowiedź szkoleniowca była istotniejsza niż standardowe stwierdzenie, że zawodnik jest już zdrowy.
„Cieszę się z powrotu Samu i Oskara. Jesteśmy zespołem, potrzebujemy siebie nawzajem.”
Słowa trenera po spotkaniu przytoczył Sport.pl. Farioli podkreślał przy tym znaczenie odzyskiwania zawodników, którzy przez dłuższy czas byli poza zespołem.
Dla sytuacji Polaka to konkretny sygnał. Trener nie traktuje jego powrotu wyłącznie jako uzupełnienia liczby dostępnych piłkarzy. Jednocześnie na tym etapie nie ma podstaw, by przesądzać, jak szybko Pietuszewski będzie dostawał większą liczbę minut.
Dlaczego FC Porto w ogóle tak mocno postawiło na Pietuszewskiego?
Dzień po klasyku pojawił się dodatkowy kontekst. Prezes FC Porto André Villas-Boas opowiedział o zmianach na europejskim rynku transferowym i wymienił Pietuszewskiego jako przykład nowej polityki klubu.
Porto przez lata słynęło z wyszukiwania utalentowanych piłkarzy przede wszystkim w Portugalii, Ameryce Południowej i Afryce. Dziś konkurencja ze strony bogatych angielskich klubów sprawia jednak, że trzeba docierać do zawodników znacznie wcześniej.
Jak relacjonuje Sport.pl, Villas-Boas mówił o konieczności obserwowania 16-, 17- i 18-letnich piłkarzy na całym świecie. Właśnie w tym kontekście wskazał transfer Pietuszewskiego, który trafił do Portugalii z Jagiellonii Białystok.
To ważne rozróżnienie: Porto nie sprowadziło Polaka jako przypadkowego młodego gracza do szerokiej kadry. Jego transfer był częścią świadomego poszukiwania piłkarzy, których klub chce pozyskać przed największymi konkurentami.
Nie oznacza to oczywiście gwarancji miejsca w jedenastce. Pokazuje jednak, że 18-latek jest zawodnikiem, którego rozwój wpisano w szerszą strategię klubu.
Dlaczego Pietuszewskiego nie ma teraz w reprezentacji Polski?
Powrót przeciwko Benfice nie zmienia decyzji dotyczącej obecnego zgrupowania reprezentacji Polski. Ta zapadła wcześniej, kiedy Pietuszewski dopiero zbliżał się do zakończenia rehabilitacji.
Jan Urban otwarcie wyjaśnił, że nie chce podejmować ryzyka. W rozmowie cytowanej przez „Przegląd Sportowy Onet” selekcjoner zwrócił uwagę właśnie na wcześniejszy nawrót urazu oraz ostrożne podejście FC Porto.
„My na pewno nie będziemy ryzykować zdrowia Oskara.”
Brak Pietuszewskiego w obecnej kadrze nie jest więc konsekwencją sportowej oceny jego ostatnich występów. Kiedy podejmowano decyzję, takich występów w tym sezonie po prostu jeszcze nie miał.
Nie ma natomiast podstaw, by już teraz przesądzać, co stanie się przy kolejnym powołaniu. Najbliższy okres pokaże przede wszystkim, jak organizm zawodnika będzie reagował na coraz większe obciążenia meczowe.
Co naprawdę zmieniło się po meczu FC Porto – Benfica?
| Przed 20 września | Po meczu z Benficą |
|---|---|
| Pietuszewski pozostawał bez minuty w sezonie | Ma za sobą pierwszy oficjalny występ |
| Najważniejszym pytaniem było zdrowie | Może być ponownie brany pod uwagę przy ustalaniu składu |
| Trenował, ale jego gotowość meczowa była niepewna | Farioli zdecydował się wprowadzić go w ligowym klasyku |
| Powrót był planem | Powrót stał się faktem |
Najbliższych tygodni nie trzeba więc sprowadzać do pytania: „kiedy Pietuszewski wróci?”. Na to odpowiedź już znamy.
Teraz ważniejsze będzie to, jak FC Porto będzie zwiększało jego obciążenie i gdzie Farioli znajdzie dla niego miejsce przy pełniejszej kadrze. Kilka minut przeciwko Benfice nie rozstrzyga walki o skład, ale kończy okres, w którym rozwój młodego Polaka był praktycznie zatrzymany przez zdrowie.
Po trudnym początku sezonu Pietuszewski znów może walczyć o swoją pozycję na boisku. I właśnie to, a nie liczba minut rozegranych w klasyku, jest najważniejszą informacją po jego powrocie.
Podobną drogę po poważnej kontuzji przeszedł także Marcin Bułka, który wrócił po zerwaniu ACL i odbudował swoją pozycję przed Ligą Narodów.




Dyskusja (1)