Hubert Hurkacz dokonał w Szanghaju czegoś, co przez siedem lat pozostawało poza jego zasięgiem. W piątek, 9 października, pokonał Novaka Djokovicia 6:4, 6:3 i awansował do trzeciej rundy turnieju ATP Masters 1000. Wcześniej osiem razy mierzył się z Serbem i za każdym razem przegrywał. Tym razem nie oddał mu nawet seta.

Jeszcze kilka dni temu taki wynik trudno było przewidzieć. Hurkacz nie dokończył półfinału w Pekinie z powodu problemów zdrowotnych, a Djoković świętował tam swój 102. tytuł w karierze. W Szanghaju role się odwróciły. Polski tenisista imponował serwisem, nie pozwolił rywalowi na ani jedno przełamanie i zakończył spotkanie po godzinie i 27 minutach, informuje kuriersportu.pl.

Hurkacz – Djoković 6:4, 6:3. Serwis, na który Serb nie znalazł odpowiedzi

Trzynaście asów, 28 uderzeń wygrywających według statystyk przytoczonych przez agencję Reuters i dziesięć wygranych gemów przy własnym podaniu. Te liczby dobrze pokazują, dlaczego Djoković nie zdołał odwrócić losów meczu.

Hurkacz od początku potrafił skracać wymiany. Jego pierwszy serwis utrudniał Serbowi przejmowanie inicjatywy, a gdy dochodziło do gry z głębi kortu, Polak nie ograniczał się do bezpiecznego przebijania piłki.

Kluczowe momenty spotkania:

  • Pierwszy set: Hurkacz przełamał podanie Djokovicia w końcówce i wygrał partię 6:4.
  • Drugi set: Polak uzyskał przewagę przełamania na 3:1 i nie pozwolił rywalowi wrócić do gry.
  • Własny serwis: Hurkacz obronił oba break pointy, przed którymi stanął.
  • Ostatni gem: przy prowadzeniu 5:3 spokojnie zamknął spotkanie bez straty punktu.

Według Tennis Majors Hurkacz wygrał 82 proc. punktów po pierwszym podaniu. To szczególnie ważne przeciwko Djokoviciowi, który przez lata uchodził za jednego z najlepszych zawodników świata w returnie.

Największa różnica w porównaniu z poprzednimi pojedynkami? Hurkacz nie tylko dobrze serwował. Tym razem potrafił wykorzystać przewagę, zanim Djoković znalazł sposób na zmianę przebiegu spotkania.

Osiem porażek z Djokoviciem. Dziewiąty mecz zmienił historię

Bilans 0:8 mógł ciążyć Hurkaczowi, zwłaszcza że kilka wcześniejszych meczów było naprawdę wyrównanych. Polak wielokrotnie pokazywał, że potrafi rywalizować z Serbem, ale brakowało mu zwycięstwa.

W półfinale turnieju Masters w Paryżu w 2021 roku przegrał 6:3, 0:6, 6:7(5). Cztery lata później w finale w Genewie znów był blisko. Wygrał pierwszego seta, lecz Djoković zwyciężył ostatecznie 5:7, 7:6(2), 7:6(2).

To właśnie dlatego piątkowy wynik ma większe znaczenie niż zwykły awans do kolejnej rundy. Hurkacz pokonał zawodnika, z którym wcześniej przegrywał nawet wtedy, gdy był o kilka punktów od sukcesu.

„Był to dla mnie wyjątkowy wieczór. Nie udało mi się pokonać Djokovicia przez ostatnie 7 lat”.

Tak Hurkacz skomentował zwycięstwo w wypowiedzi przytoczonej przez Przegląd Sportowy Onet. Polak podkreślił też, że możliwość rywalizacji z tak utytułowanym tenisistą pozwala sprawdzić własny poziom.

Djoković przyznał, że zabrakło mu świeżości

Serb przyjechał do Szanghaju po zwycięstwie w Pekinie, gdzie zdobył siódmy tytuł w historii swoich występów w China Open. Finał rozegrał zaledwie trzy dni przed spotkaniem z Hurkaczem.

Na korcie w Szanghaju nie prezentował takiej dynamiki jak podczas poprzedniego turnieju. Miał problemy z returnem, a utrata jednego gema serwisowego w każdym secie wystarczyła, by przegrał mecz.

„Nie byłem nawet blisko poziomu, na którym grałem w Pekinie. Jestem trochę bardziej zmęczony, brakuje mi świeżości” – przyznał Djoković.

To tłumaczenie fragmentu jego pomeczowej wypowiedzi opublikowanej przez Tennis Now. Serb zwrócił również uwagę na wyjątkowo mocny serwis Polaka oraz szybszą nawierzchnię niż w Pekinie.

Zmęczenie Djokovicia mogło mieć wpływ na przebieg meczu, ale nie tłumaczy wszystkiego. Hurkacz sam stworzył sobie okazje i skutecznie je wykorzystał. Nie musiał liczyć na serię błędów przeciwnika, żeby wygrać.

Powrót po kontuzji i ósme zwycięstwo z rzędu w Szanghaju

Jeszcze 4 października Hurkacz przedwcześnie zakończył półfinał w Pekinie przeciwko Alexowi de Minaurowi. Powodem były problemy z mięśniami przywodzicielami. Pięć dni później pokonał jednego z najbardziej utytułowanych tenisistów w historii.

Szanghaj jest dla niego miejscem szczególnym. W 2023 roku wygrał tutaj turniej Masters 1000. W obecnej edycji rozpoczął od zwycięstwa nad Jamesem Duckworthem 6:3, 7:6(4), a następnie wyeliminował Djokovicia.

Oznacza to, że Hurkacz ma już osiem kolejnych wygranych meczów w Shanghai Masters, licząc od mistrzowskiego występu sprzed trzech lat.

Polak wrócił do turnieju, który już raz wygrał, i od razu pokonał rywala, z którym przez całą dotychczasową karierę nie potrafił zwyciężyć.

Z kim zagra Hurkacz w trzeciej rundzie Shanghai Masters?

Po wyeliminowaniu Djokovicia Hurkacz awansował do trzeciej rundy. Jego kolejnym przeciwnikiem będzie zwycięzca pojedynku pomiędzy Włochem Lorenzo Musettim a Chińczykiem Yi Zhou, występującym z dziką kartą.

Na rozstrzygnięcie tego spotkania Polak czekał jeszcze w piątek. Aktualną drabinkę i harmonogram można sprawdzić na stronie ATP Tour poświęconej turniejowi w Szanghaju.

Wygrana nad Djokoviciem nie gwarantuje Hurkaczowi kolejnych łatwych spotkań. Pokazuje jednak, że w Szanghaju odzyskał jedną ze swoich największych broni – serwis, który pozwala mu dyktować warunki nawet przeciwko tenisistom z absolutnej światowej czołówki.

A po ośmiu kolejnych porażkach z Serbem nie musi już odpowiadać na pytanie, czy kiedykolwiek zdoła go pokonać.

Po emocjach w Szanghaju warto też sprawdzić, gdzie oglądać derby Łodzi i ile kosztują bilety.