Przyszłość Jana Urbana w reprezentacji Polski wciąż pozostaje otwarta. Cezary Kulesza zapowiedział, że ocena pracy selekcjonera nastąpi po listopadowych meczach Ligi Narodów z Rumunią i Szwecją. Prezes PZPN nie ukrywa rozczarowania dotychczasowymi wynikami i wskazuje konkretne problemy w grze drużyny. Serwis informacyjny kuriersportu.pl analizuje, czego federacja oczekuje od trenera i dlaczego dwa ostatnie spotkania mogą mieć tak duże znaczenie dla jego przyszłości.
Cezary Kulesza o Janie Urbanie. Decyzja dopiero po listopadowych meczach
Reprezentacja Polski zdobyła cztery punkty w czterech spotkaniach Ligi Narodów. To dorobek zdecydowanie poniżej oczekiwań, szczególnie że biało-czerwoni rywalizują w dywizji B. Po październikowej porażce z Bośnią i Hercegowiną dyskusja o przyszłości Jana Urbana ponownie nabrała tempa.
W wywiadzie dla WP SportoweFakty, opublikowanym 10 października, Cezary Kulesza potwierdził, że podsumowanie pracy selekcjonera nastąpi dopiero po zakończeniu fazy grupowej Ligi Narodów. Pod uwagę zostaną wzięte zarówno wyniki, jak i końcowe miejsce reprezentacji w tabeli.
Prezes PZPN przyznał również, że liczył na większą liczbę punktów. Szczególny niedosyt pozostawiły dwa spotkania z Bośnią i Hercegowiną, w których Polska nie odniosła zwycięstwa.
Istotne jest jednak to, czego Kulesza nie powiedział. Nie ogłosił, że brak kompletu sześciu punktów automatycznie oznacza zwolnienie Urbana. Zapowiedział ocenę jego pracy po zakończeniu rozgrywek, pozostawiając otwartą kwestię dalszej współpracy.
Listopad nie musi więc oznaczać zmiany selekcjonera. Będzie jednak pierwszym konkretnie wskazanym momentem, w którym PZPN ma rozliczyć Urbana z wyników jesiennej rywalizacji.
Co nie podoba się prezesowi PZPN? Dwa problemy reprezentacji
Kulesza nie ograniczył się do krytyki liczby zdobytych punktów. Zwrócił uwagę na powtarzające się błędy, które utrudniają Polsce wygrywanie wyrównanych spotkań.
„Skuteczność zawodzi. I konsekwencja w obronie” – ocenił Cezary Kulesza w rozmowie z WP SportoweFakty.
To ważna diagnoza, ponieważ oba problemy były widoczne szczególnie w rywalizacji z Bośnią i Hercegowiną. Polacy potrafili stworzyć okazje, ale nie zamieniali ich na bramki. W wyjazdowym spotkaniu o porażce 0:1 przesądził rzut karny wykorzystany w końcówce przez Ivana Basicia.
Prezes federacji zwrócił też uwagę na słabszą grę zespołu po przerwie. Jego zdaniem niewykorzystane sytuacje kosztują piłkarzy dodatkowy wysiłek, a w dalszej części spotkań drużynie zaczyna brakować energii.
Na tym tle szczególnie interesujące jest zestawienie wyników czterech dotychczasowych meczów:
- 25 września: Polska – Bośnia i Hercegowina 0:0.
- 28 września: Szwecja – Polska 3:1.
- 2 października: Polska – Rumunia 6:0.
- 5 października: Bośnia i Hercegowina – Polska 1:0.
Jedno wysokie zwycięstwo, remis i dwie porażki. Polska zdobyła siedem bramek, ale aż sześć z nich padło w jednym spotkaniu.
Wygrana 6:0 z Rumunią pokazała ofensywny potencjał kadry, jednak ten rezultat wymaga szerszego kontekstu. Goście od 22. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Radu Drăgușina. Robert Lewandowski zdobył hat-tricka, ale w pozostałych trzech spotkaniach biało-czerwoni strzelili łącznie tylko jednego gola.
Największym problemem drużyny Urbana nie jest więc całkowity brak możliwości w ataku, lecz trudność z regularnym wykorzystywaniem ich przeciwko rywalom, którzy skutecznie organizują defensywę.
Po przegranej w Zenicy sam selekcjoner przyznawał, że drużyna powinna lepiej wykorzystać swoje okazje. Jego wypowiedź opublikowano na oficjalnej stronie PZPN.
Rumunia i Szwecja. Kiedy Polska rozegra ostatnie mecze Ligi Narodów?
Do zakończenia fazy grupowej pozostają dwa spotkania. Oba odbędą się w listopadzie i oba będą miały znaczenie nie tylko dla miejsca Polski w tabeli, ale również dla oceny pracy szkoleniowca.
- 14 listopada 2026, godz. 20:45: Rumunia – Polska, mecz wyjazdowy.
- 17 listopada 2026, godz. 20:45: Polska – Szwecja, mecz domowy.
Terminy potwierdza kalendarz Ligi Narodów publikowany przez TVP Sport.
Przed pierwszym spotkaniem oczekiwania władz federacji są szczególnie wyraźne.
„Z Rumunami obowiązkiem jest wygrać” – stwierdził Kulesza.
W przypadku Szwecji prezes oczekuje natomiast, że reprezentacja wreszcie podejmie skuteczną walkę z przeciwnikiem, który sprawiał jej ostatnio duże problemy.
We wrześniu Polska przegrała ze Szwedami 1:3. Wcześniej, w marcowym finale baraży o mistrzostwa świata 2026, również musiała uznać ich wyższość, przegrywając 2:3.
Listopadowy rewanż będzie więc okazją do przełamania niekorzystnej serii, a jednocześnie sprawdzianem tego, czy sztab szkoleniowy wyciągnął wnioski z poprzednich porażek.
Czy sześć punktów zagwarantuje Janowi Urbanowi pozostanie na stanowisku?
Nie ma takiej gwarancji. Kulesza nie przedstawił oficjalnego warunku, którego spełnienie automatycznie przedłużyłoby współpracę z selekcjonerem. Nie określił także minimalnego dorobku punktowego, poniżej którego dojdzie do zmiany trenera.
W rozmowie z WP SportoweFakty wskazał natomiast, że wyniki pozostają najważniejszym kryterium oceny szkoleniowca.
W praktyce listopadowa analiza może obejmować kilka elementów:
- Wyniki: czy Polska wygra z Rumunią i zdobędzie punkty przeciwko Szwecji.
- Miejsce w tabeli: czy zespół poprawi swoją sytuację w grupie B4.
- Skuteczność: czy piłkarze lepiej wykorzystają okazje bramkowe.
- Gra defensywna: czy drużyna ograniczy błędy kosztujące ją utratę punktów.
- Reakcja zespołu: czy poprawi się postawa po przerwie i w końcowych minutach spotkań.
To nie jest oficjalna lista kryteriów PZPN, lecz obszary wynikające z publicznych zastrzeżeń prezesa i dotychczasowego przebiegu rozgrywek.
Polska ma obecnie cztery punkty i może zakończyć fazę grupową z maksymalnie dziesięcioma. Nawet dwa zwycięstwa nie zapewnią jednak automatycznie awansu do dywizji A, ponieważ znaczenie będą miały również wyniki pozostałych spotkań w grupie.
Właśnie dlatego końcowa tabela może okazać się równie ważna jak sama liczba zdobytych punktów.
Jan Urban przed najważniejszym sprawdzianem jesieni
Obecna sytuacja selekcjonera jest nietypowa. Z jednej strony Kulesza otwarcie mówi o rozczarowaniu i problemach drużyny. Z drugiej nie podejmuje natychmiastowych działań personalnych, dając trenerowi możliwość dokończenia rywalizacji.
Takie rozwiązanie pozwala ocenić reprezentację na podstawie całej fazy grupowej, a nie pojedynczej porażki. Jednocześnie nie oznacza bezwarunkowego zaufania do Urbana.
Trener ma przed sobą dwa zadania. Pierwsze jest oczywiste: zdobyć możliwie najwięcej punktów. Drugie może być trudniejsze – pokazać, że reprezentacja potrafi grać skutecznie również wtedy, gdy przeciwnik nie pozostawia jej dużej przestrzeni i nie popełnia prostych błędów.
Jedno jest już przesądzone: po meczu ze Szwecją 17 listopada skończy się okres odkładania oceny pracy selekcjonera. Dopiero wówczas okaże się, czy uzyskane wyniki i postawa drużyny przekonają władze PZPN do dalszej współpracy z Janem Urbanem.
Nie tylko przyszłość Jana Urbana budzi pytania – warto też sprawdzić, co powrót Joana Garcíi oznacza dla Wojciecha Szczęsnego w Barcelonie.




Dyskusja (1)