Mateusz Stolarski nie był jedynym nazwiskiem rozważanym przez Widzew Łódź podczas wrześniowych poszukiwań nowego trenera. Z najnowszych informacji dziennikarskich wynika, że wysoko na liście klubu znajdowali się Jerzy Brzęczek oraz Adrian Siemieniec. Pierwszy miał nie zdecydować się na objęcie zespołu, drugi był dla łodzian wyjątkowo trudnym kandydatem do pozyskania. Dopiero później wybór padł na Stolarskiego, informuje kuriersportu.pl.

Nowe kulisy są istotne, bo pokazują, że poszukiwania następcy Aleksandara Vukovicia były szersze, niż mogło się wydawać po szybkim ogłoszeniu nowego szkoleniowca. Jednocześnie trzeba oddzielić informacje oficjalne od doniesień medialnych: Widzew nie potwierdził publicznie, że złożył Brzęczkowi formalną ofertę pracy.

Brzęczek miał być jednym z najważniejszych kandydatów Widzewa

O nowych szczegółach poinformowali Piotr Wołosik i Piotr Koźmiński. Ich ustalenia opisały 30 września między innymi Goal.pl, WidzewToMy oraz Łódzki Sport.

Według tych informacji Jerzy Brzęczek miał być jednym z trenerów, o których Widzew myślał przed zatrudnieniem Mateusza Stolarskiego. Wołosik przekazał, że były selekcjoner pierwszej reprezentacji Polski miał otrzymać propozycję objęcia łódzkiej drużyny, ale ostatecznie z niej nie skorzystał.

„Masłowski miał dwóch wymarzonych trenerów: Siemieńca […] i Brzęczka” – mówił Piotr Koźmiński w programie cytowanym przez media.

To jednak ważne zastrzeżenie: jest to relacja dziennikarska. Nie pojawił się oficjalny komunikat Widzewa potwierdzający przebieg rozmów z Brzęczkiem, dlatego stwierdzenie, że trener „odrzucił ofertę Widzewa”, powinno być przedstawiane właśnie z takim zastrzeżeniem.

Dlaczego Brzęczek nie trafił do Łodzi?

Widzew chciał Brzęczka przed Stolarskim. Dlaczego nie doszło do zatrudnienia byłego selekcjonera. Zrzut ekranu: polskieradio24.pl

Tu sytuacja robi się ciekawsza. Brzęczek ma obecnie inne, bardzo konkretne zobowiązanie. Jest selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 21, co potwierdza aktualny skład sztabu opublikowany przez PZPN.

Już wcześniej, gdy nazwisko Brzęczka pojawiało się w kontekście Widzewa, Mateusz Borek informował, że trener nie chciał w tamtym momencie wracać do codziennej pracy klubowej i zamierzał dokończyć projekt związany z młodzieżową reprezentacją. WidzewToMy przypomina, że właśnie z tego powodu temat jego zatrudnienia oceniano jako bardzo trudny do realizacji.

To bardziej logiczne wyjaśnienie niż proste stwierdzenie, że Widzew „przegrał walkę” o Brzęczka. Trener miał już rozpoczęty projekt i nie był po prostu wolnym szkoleniowcem czekającym na klub.

Jego sytuację można sprowadzić do trzech punktów:

  • prowadzi reprezentację Polski U-21 i we wrześniu pracował z nią przy meczach eliminacyjnych;
  • wcześniejsze doniesienia wskazywały, że chce doprowadzić ten projekt do końca;
  • ewentualny powrót do pracy klubowej oznaczałby rezygnację z obecnego kierunku kariery.

PZPN potwierdza zresztą, że Brzęczek prowadzi kadrę U-21 również podczas kończących eliminacje spotkań ze Szwecją i Włochami. Lista powołanych na te mecze została opublikowana 18 września na oficjalnej stronie PZPN.

Siemieniec był jeszcze trudniejszym celem

Widzew chciał Brzęczka przed Stolarskim. Dlaczego nie doszło do zatrudnienia byłego selekcjonera. Zrzut ekranu: transfery.info

Drugim nazwiskiem, które pojawia się w nowych doniesieniach, jest Adrian Siemieniec. W jego przypadku związek z Łukaszem Masłowskim nie jest przypadkowy.

Obaj pracowali razem w Jagiellonii Białystok. To właśnie w okresie ich współpracy klub zdobył w 2024 roku pierwsze w historii mistrzostwo Polski. Sam Siemieniec po decydującym meczu dziękował między innymi drużynie, sztabowi i dyrektorowi sportowemu za zaufanie, co można przeczytać w oficjalnym materiale Jagiellonii.

Nic więc dziwnego, że po przejściu Masłowskiego do Widzewa nazwisko Siemieńca mogło pojawić się na jego liście. Problem był zupełnie inny niż w przypadku wolnego trenera dostępnego od ręki: Siemieniec pozostawał trenerem Jagiellonii i był dla Widzewa niezwykle trudny do pozyskania.

Koźmiński określił go wręcz jako trenera w praktyce „nie do wyjęcia”. Nie oznacza to oczywiście, że przeprowadzono formalne negocjacje zakończone odmową. Dostępne informacje pokazują raczej, że był to bardzo wysoko ceniony przez Masłowskiego kandydat, którego zatrudnienie w realiach tamtego momentu było mało prawdopodobne.

Brzęczek, Siemieniec i Stolarski – czym różniły się te opcje?

TrenerSytuacjaNajwiększa przeszkodaFinał
Jerzy BrzęczekSelekcjoner Polski U-21Trwający projekt reprezentacyjny i brak gotowości do natychmiastowego powrotu do klubu według doniesień medialnychPozostał przy kadrze U-21
Adrian SiemieniecTrener Jagiellonii BiałystokBardzo trudna dostępność szkoleniowca związanego z innym klubemPozostał w Jagiellonii
Mateusz StolarskiByły trener Motoru LublinBrak podobnej bariery organizacyjnejPodpisał kontrakt z Widzewem

Tabela dobrze pokazuje, dlaczego sama kolejność nazwisk na liście życzeń nie musi oznaczać, że Stolarski był rozwiązaniem awaryjnym. Klub mógł wysoko oceniać kilku szkoleniowców, ale ich realna dostępność była zupełnie inna.

Stolarski również nie pojawił się na radarze Widzewa przypadkiem

Najciekawszy szczegół nowych doniesień dotyczy właśnie obecnego szkoleniowca. Według WidzewToMy Mateusz Stolarski był wcześniej obserwowany przez Łukasza Masłowskiego jeszcze podczas jego pracy w Białymstoku. Miał być rozważany jako jeden z potencjalnych następców Siemieńca w Jagiellonii.

To zmienia nieco obraz wydarzeń. Stolarski nie wygląda w takim układzie na nazwisko wyciągnięte w ostatniej chwili po nieudanych rozmowach z innymi trenerami. Masłowski znał jego pracę wcześniej i miał go na swoim radarze jeszcze przed przejściem do Widzewa.

Ostateczna decyzja zapadła 11 września. Stolarski zastąpił Aleksandara Vukovicia, a jego umowa obowiązuje do końca sezonu 2027/2028. Jak informowało Goal.pl po ogłoszeniu szkoleniowca, w kontrakcie znalazła się również opcja przedłużenia współpracy o kolejne dwa lata.

Co nowe informacje mówią o strategii Widzewa?

Najbardziej interesujące nie jest nawet to, że przed Stolarskim pojawiały się inne nazwiska. W dużych klubach lista kandydatów niemal nigdy nie ogranicza się do jednej osoby. Znacznie więcej mówi profil szkoleniowców, których miał brać pod uwagę Łukasz Masłowski.

  • Brzęczek dawał doświadczenie reprezentacyjne i znajomość polskiej piłki.
  • Siemieniec był trenerem doskonale znanym Masłowskiemu ze wspólnej pracy w Białymstoku.
  • Stolarski reprezentuje młodsze pokolenie polskich szkoleniowców i również był obserwowany przez dyrektora sportowego wcześniej.

Nie wygląda więc na to, że Widzew przeglądał przypadkową giełdę nazwisk. W każdym z tych przypadków można wskazać konkretny powód zainteresowania.

Jednocześnie dopiero wyniki Stolarskiego odpowiedzą na pytanie, czy klub ostatecznie trafił na właściwego trenera. Sam fakt, że Brzęczek i Siemieniec mieli znajdować się wyżej na liście, nie przesądza o jakości ostatecznego wyboru.

Najważniejsza nowa informacja jest więc prosta: zanim Widzew podpisał Stolarskiego, Masłowski miał rozważać dwóch bardzo mocnych polskich kandydatów. Jeden miał nie skorzystać z możliwości przejścia do Łodzi, drugi był w praktyce niezwykle trudny do pozyskania. Stolarski był jednak trenerem znanym dyrektorowi sportowemu dużo wcześniej, a nie przypadkowym „trzecim wyborem”.

Przy okazji warto przypomnieć, że Motor Lublin po zaledwie 4,5 miesiąca rozstał się z Veljko Nikitoviciem.