Marek Koźmiński zarabiał na życie grą w jednej z najlepszych lig piłkarskich świata. Dziś jest współwłaścicielem grupy deweloperskiej, która sprzedała ponad 3000 mieszkań. Jak przedstawia serwis informacyjny kuriersportu.pl, historia byłego reprezentanta Polski pokazuje, że wielkie pieniądze w sporcie mogą być dopiero początkiem biznesowej kariery. Koźmiński opowiedział jednak nie tylko o zarobkach. Wskazał również dwa polskie miasta, w których jego inwestycje zakończyły się niepowodzeniem.
Od reprezentacji Polski do biznesu wartego miliony
Starszym kibicom Koźmiński kojarzy się przede wszystkim z igrzyskami olimpijskimi w Barcelonie. W 1992 roku zdobył z reprezentacją Polski srebrny medal, a niedługo później wyjechał do Włoch. Występował w Udinese, Brescii i Anconie, grając przeciwko największym gwiazdom Serie A.
W seniorskiej reprezentacji Polski rozegrał 45 spotkań. Karierę zakończył w 2003 roku w Górniku Zabrze, ale na finansową przyszłość pracował znacznie wcześniej.
Początek tej historii był dość niecodzienny. Jeszcze jako zawodnik Hutnika Kraków Koźmiński formalnie pracował w krakowskiej hucie, gdzie zarabiał równowartość około 30–40 dolarów miesięcznie. Kiedy w wieku 21 lat podpisał kontrakt we Włoszech, jego wynagrodzenie wzrosło do 10 tys. dolarów netto miesięcznie.
Nie przeznaczył całej tej kwoty na samochody czy luksusowe życie. Za namową rodziców zaczął kupować mieszkania w Krakowie. Było to zabezpieczenie na wypadek, gdyby jego pierwszy zagraniczny kontrakt nie został przedłużony.
To, co początkowo miało chronić młodego piłkarza przed utratą dochodów, z czasem stało się podstawą znacznie większego przedsięwzięcia.
Szczegóły początków swojej działalności były reprezentant przedstawił w programie „Biznes Klasa” Money.pl, opublikowanym we wrześniu 2026 roku.
3000 mieszkań to dopiero część biznesu Koźmińskiego

Dziś Marek Koźmiński jest współwłaścicielem KG Group, grupy działającej na polskim rynku nieruchomości. Jej działalność nie ogranicza się do budowania bloków mieszkalnych. Obejmuje również obiekty handlowe, powierzchnie biurowe i projekty logistyczne.
Skalę przedsięwzięcia najlepiej pokazują liczby przedstawione przez przedsiębiorcę:
- 3000 sprzedanych mieszkań – tyle lokali znalazło już nabywców w ramach działalności grupy.
- 1000 kolejnych mieszkań w budowie – inwestycje znajdujące się na etapie realizacji.
- Tereny pod około 6000 mieszkań – potencjał gruntów, o którym Koźmiński mówił podczas wywiadu.
- Warszawa, Kraków i Wrocław – trzy najważniejsze rynki mieszkaniowe w jego obecnej strategii.
Warto rozróżnić dwie rzeczy: liczba 3000 mieszkań dotyczy sprzedaży prowadzonej przez grupę deweloperską, a nie osobistych transakcji samego Koźmińskiego. Nie oznacza również, że wszystkie te lokale zostały sprzedane w jednym roku.
Na oficjalnej stronie KG Group firma prezentuje także działalność w sektorze parków i centrów handlowych. Część takich obiektów pozostaje w portfelu grupy, dzięki czemu mogą przynosić regularne przychody z najmu.
Istotny jest również sposób finansowania. Koźmiński wyjaśnił, że jego grupa pozostaje prywatna, nie jest notowana na giełdzie i nie emituje obligacji. Korzysta natomiast z finansowania bankowego. Przez pierwszą dekadę działalności wypracowane środki miały być przeznaczane na kolejne inwestycje, zamiast trafiać do właścicieli.
Łódź i Katowice. Dwa miasta, w których Koźmiński się pomylił
Nie wszystkie przedsięwzięcia byłego piłkarza zakończyły się powodzeniem. W rozmowie z Łukaszem Kijkiem szczególnie mocno wybrzmiały jego doświadczenia z Łodzi i Katowic.
„Poległem w Łodzi, poległem w Katowicach” – przyznał Marek Koźmiński w programie „Biznes Klasa”.
Najwięcej szczegółów ujawnił na temat inwestycji w Katowicach. Kupił tam od PKP kilka kamienic, licząc na stworzenie atrakcyjnej przestrzeni handlowo-usługowej. Zamierzał wykorzystać rozwiązania, które sprawdzały się na krakowskim rynku.
Plan zakładał między innymi powstanie deptaka i podziemnego parkingu. Ostatecznie kluczowa infrastruktura nie została zrealizowana. Dodatkowym problemem okazała się konkurencja pobliskiej galerii handlowej.
Według relacji przedsiębiorcy w kamienice zainwestowano 45 mln zł, a nieruchomości ostatecznie trafiły na licytację. Kwota ta oznacza wartość zaangażowanych środków, nie zaś automatycznie potwierdzoną stratę netto tej samej wysokości.
O kulisach nieudanej inwestycji szczegółowo informował Money.pl w materiale z 18 września 2026 roku.
Przykład Katowic pokazuje, jak duże znaczenie dla komercyjnej nieruchomości mają otoczenie, dostępność i rzeczywiste przyzwyczajenia klientów. Sam atrakcyjny adres nie wystarczy.
Gdzie Koźmiński woli inwestować? Wskazał trzy miasta
Po tych doświadczeniach były piłkarz znacznie ostrożniej podchodzi do wyboru lokalizacji. Za rynki dające mu największe poczucie bezpieczeństwa inwestycyjnego uznaje Warszawę, Kraków i Wrocław.
W jego ocenie to właśnie tam łatwiej znaleźć klientów na nowe mieszkania oraz zaplanować przedsięwzięcie na kilka następnych lat. Nie chodzi wyłącznie o dzisiejszą cenę metra kwadratowego, lecz także o przyszły popyt i możliwość sprzedaży gotowych lokali.
„Nieruchomości to jest lokalizacja. Nic więcej” – podkreślał Koźmiński, którego wypowiedzi przytoczył również Przegląd Sportowy Onet.
Nie oznacza to jednak, że kupowanie nieruchomości w Łodzi czy Katowicach zawsze jest złym pomysłem. Koźmiński opisuje własne doświadczenia i strategię konkretnej firmy, a nie przedstawia uniwersalnego rankingu miast.
Inwestycja mieszkaniowa w jednej dzielnicy może mieć zupełnie inne perspektywy niż lokal handlowy położony kilka ulic dalej. O powodzeniu decydują również cena zakupu, konkurencja, koszty utrzymania i przeznaczenie nieruchomości.
Ile można zarobić na sprzedaży mieszkania? Koźmiński podał przykład
Jednym z ciekawszych wątków rozmowy były marże deweloperskie. Koźmiński wyjaśnił, że przy uwzględnieniu aktualnej wartości gruntu typowe poziomy rentowności mogą wynosić około 16–23 proc., zależnie od projektu.
Przedstawił też konkretną kalkulację. Przy założeniu sprzedaży 50-metrowego mieszkania za milion złotych i marży na poziomie 17 proc. zysk wyniósłby około 170 tys. zł.
Nie jest to jednak kwota, którą właściciel firmy otrzymuje natychmiast po podpisaniu umowy z kupującym. Cały proces inwestycyjny może zajmować od trzech do pięciu lat, a za wynikiem stoi wiele wcześniejszych wydatków oraz ryzyk.
Wśród najważniejszych czynników wpływających na opłacalność Koźmiński wymienił:
- cenę i moment zakupu gruntu;
- czas potrzebny na uzyskanie dokumentów oraz pozwoleń;
- koszty budowy i finansowania inwestycji;
- popyt na mieszkania w wybranej lokalizacji.
Szczególną przewagę może dawać grunt kupiony wiele lat wcześniej, zanim jego wartość znacząco wzrosła. Jednocześnie takie wyliczenia trzeba interpretować ostrożnie: nominalny zysk z projektu nie jest tym samym co roczna stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału.
Czy Marek Koźmiński jest bogatszy niż podczas kariery piłkarskiej?
Skala jego działalności gospodarczej jest dziś nieporównywalnie większa od pierwszych inwestycji realizowanych za pieniądze zarobione na włoskich boiskach.
W rozmowie dla Money.pl Koźmiński mówił, że łączny roczny zysk netto spółek należących do holdingu dochodzi do 100 mln zł. To jednak wynik biznesu, a nie osobisty roczny dochód byłego reprezentanta.
Nie ma też podstaw, aby na podstawie liczby sprzedanych mieszkań rzetelnie wyliczyć jego prywatny majątek. Trzeba byłoby znać między innymi strukturę właścicielską, zadłużenie i rzeczywistą wartość poszczególnych aktywów.
Koźmiński wciąż pozostaje związany ze sportem. Po zakończeniu kariery pełnił funkcje wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, a dziś regularnie wypowiada się na temat polskiego futbolu. Równocześnie w działalność rodzinną stopniowo angażują się jego synowie.
Historia Marka Koźmińskiego jest więc czymś więcej niż opowieścią o byłym piłkarzu, który zarobił na mieszkaniach. To przykład zawodnika, który zaczął budować finansową przyszłość jeszcze przed ostatnim meczem. Nie uniknął kosztownych błędów, ale potrafił stworzyć firmę działającą na znacznie większą skalę niż jego pierwsze krakowskie inwestycje.
Warto też sprawdzić, co wykazały badania Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka po operacji i na jakich zasadach odbędzie się jego walka z Sianosem.




Dyskusja (1)