Robert Lewandowski znów nie zdobył bramki w MLS. Chicago Fire zremisowało z Orlando City 2:2 w nocy z 28 na 29 października 2026 roku, choć do przerwy przegrywało już dwoma golami. Dla polskich kibiców śledzących amerykańską ligę, również za pośrednictwem serwisu informacyjnego kuriersportu.pl, najważniejsza pozostaje jednak strzelecka niemoc kapitana reprezentacji Polski. Lewandowski nie trafił do siatki w ósmym kolejnym meczu ligowym, mimo że był bliski efektownego przełamania. Tymczasem Antoine Griezmann zakończył spotkanie z golem i asystą.
Lewandowski trafił w słupek. Do przełamania zabrakło centymetrów
Lewandowski scissor kick off the post #cf97 https://t.co/i9vOwPgeHU
— Colin (@ufcolin) October 29, 2026
Od pierwszych minut spotkania na Soldier Field było jasne, że Chicago nie czeka łatwy wieczór. Orlando City wyszło na prowadzenie już w 6. minucie. Antoine Griezmann dostrzegł wbiegającego w pole karne Ivána Angulo, a ten pokonał Chrisa Brady’ego strzałem z ostrego kąta.
Gospodarze próbowali szybko odpowiedzieć. W 17. minucie Lewandowski otrzymał dośrodkowanie z prawego skrzydła od Philipa Zinckernagela i zdecydował się na efektowne uderzenie nożycami. Piłka odbiła się od murawy i trafiła w słupek. Bramkarz Orlando, Maxime Crépeau, nie miałby wiele do powiedzenia, gdyby futbolówka poleciała kilka centymetrów bliżej środka bramki.
Właśnie takiej akcji Lewandowski potrzebował, żeby zakończyć najtrudniejszą serię strzelecką od wielu lat. Tym razem efektowny strzał nie przyniósł jednak gola.
Jak opisuje Eurosport w relacji z meczu Chicago Fire – Orlando City, polski napastnik spędził na boisku pełne 90 minut. Miał swoje okazje, ale po końcowym gwizdku jego licznik bramek pozostał bez zmian.
Ostatnie trafienie Lewandowskiego w MLS miało miejsce 10 września, w spotkaniu z Interem Miami. Od tamtej pory minęło osiem ligowych występów bez gola. To najdłuższa taka seria Polaka od sezonu 2010/2011, gdy rozpoczynał swoją przygodę z Borussią Dortmund.
Griezmann pokazał skuteczność. Gol i asysta w jednym meczu
Spotkanie dwóch znanych europejskich napastników miało być jednym z najciekawszych pojedynków tego wieczoru. Lewandowski i Griezmann spotkali się jednak w zupełnie innych momentach swojej amerykańskiej kariery.
Francuz potrzebował zaledwie sześciu minut, aby zaznaczyć swoją obecność na boisku. Najpierw asystował przy golu Angulo, a w 35. minucie sam podwyższył prowadzenie Orlando City. Po podaniu Viníciusa Nogueiry znalazł sobie miejsce przed polem karnym i precyzyjnym uderzeniem posłał piłkę do siatki.
Występ Griezmanna miał również znaczenie statystyczne. Według oficjalnego raportu Orlando City Francuz zanotował gola lub asystę w dwunastym kolejnym spotkaniu MLS. Tym samym wyrównał klubowy rekord Martína Ojedy z 2025 roku.
Od momentu dołączenia do Orlando w lipcu 2026 roku Griezmann zgromadził łącznie 15 bramek i osiem asyst w 20 występach we wszystkich rozgrywkach.
Kontrast jest wyraźny: jeden z napastników regularnie uczestniczy w akcjach bramkowych swojej drużyny, drugi od kilku tygodni bezskutecznie szuka kolejnego trafienia.
Chicago Fire przegrywało 0:2. Jonathan Bamba odmienił mecz
Po pierwszej połowie wydawało się, że Orlando ma spotkanie pod kontrolą. Goście prowadzili 2:0, a Chicago, mimo prób Lewandowskiego i jego kolegów, nie potrafiło wykorzystać swoich sytuacji.
Trener Gregg Berhalter zdecydował się na zmianę już w przerwie. Za Sergio Oregela wprowadził Jonathana Bambę. Ruch okazał się niezwykle trafny, ponieważ rezerwowy odegrał kluczową rolę przy obu golach gospodarzy.
Chicago Fire – Orlando City 2:2. Kto strzelał gole?
- 6. minuta – 0:1: Iván Angulo wykorzystał podanie Antoine’a Griezmanna i otworzył wynik spotkania.
- 35. minuta – 0:2: Griezmann zdobył drugą bramkę dla Orlando City po podaniu Viníciusa Nogueiry.
- 57. minuta – 1:2: Jonathan Bamba strzałem głową wykończył dośrodkowanie Leonardo Barroso.
- 69. minuta – 2:2: Maren Haile-Selassie doprowadził do remisu po podaniu Bamby.
Chicago było zespołem aktywniejszym w ofensywie, szczególnie po zmianie stron. Gospodarze oddali 21 strzałów, podczas gdy Orlando odpowiedziało dziewięcioma próbami. Mieli również 59,3 procent posiadania piłki.
Dane te potwierdza oficjalne sprawozdanie Chicago Fire.
Chicago uratowało punkt dzięki piłkarzowi, który rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Bamba potrzebował niespełna pół godziny, aby zdobyć bramkę i zaliczyć asystę.
Osiem meczów bez gola. Lewandowski nie miał takiej serii od 15 lat
Problemy Polaka nie zaczęły się w meczu z Orlando City. Lewandowski od kilku tygodni nie potrafi przełożyć obecności w polu karnym na bramki, choć jego pozycja w drużynie pozostaje mocna.
38-letni napastnik trafił do Chicago Fire latem 2026 roku. W pierwszych występach pokazywał, że również w MLS może być skutecznym strzelcem. Obecnie statystyki wyglądają jednak znacznie mniej imponująco.
Po spotkaniu z Orlando City jego ligowy bilans przedstawia się następująco:
- 21 rozegranych meczów w MLS;
- 7 zdobytych bramek od momentu transferu;
- 3 asysty w rozgrywkach ligowych;
- 8 kolejnych spotkań bez gola;
- 10 września 2026 roku – data ostatniego trafienia.
Statystyki Polaka przytacza także Goal.pl, zwracając uwagę na przedłużającą się niemoc strzelecką zawodnika.
Osiem występów bez bramki to dużo jak na napastnika, który przez lata przyzwyczaił kibiców do regularnego trafiania do siatki. W jego przypadku szczególnie rzuca się w oczy fakt, że Chicago nadal potrafi stwarzać okazje, ale Lewandowski nie wykorzystuje ich tak często jak wcześniej.
Nie oznacza to jednak, że Polak przestał być przydatny. Nadal angażuje obrońców, bierze udział w budowaniu akcji i dochodzi do sytuacji strzeleckich. Największym problemem pozostaje skuteczność.
„Robert znów bez gola, ale tym razem zabrakło szczęścia”.
Tak występ polskiego napastnika podsumował dziennikarz Daniel Bociąga z wpna.fm, którego opinię przytoczył Przegląd Sportowy Onet.
W tych słowach jest sporo racji, jeśli spojrzeć wyłącznie na uderzenie w słupek. Trudniej jednak wszystkie osiem spotkań bez gola tłumaczyć brakiem szczęścia. Lewandowski musi odzyskać skuteczność, a nie tylko regularność w dochodzeniu do sytuacji.
Chicago Fire przed play-off MLS. Co oznacza remis z Orlando?
Podział punktów pozwolił Chicago Fire utrzymać czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej. Zespół Gregga Berhaltera ma na koncie 52 punkty i zapewniony udział w fazie play-off.
To dobra wiadomość dla kibiców, ale końcówka sezonu zasadniczego nadal ma znaczenie. Wyższa pozycja w tabeli może zapewnić korzystniejsze rozstawienie i przewagę własnego boiska w części rywalizacji pucharowej.
Remis z Orlando pokazał zarówno mocne, jak i słabe strony Chicago. Drużyna potrafiła wrócić do gry po stracie dwóch bramek, ale kolejny raz potrzebowała wielu okazji, aby zdobyć gole.
Przed play-off szczególnie ważna będzie forma Lewandowskiego. Jeśli Polak odzyska skuteczność, Chicago zyska dodatkowy argument w ofensywie. Jeżeli seria bez trafienia potrwa dłużej, presja na napastniku będzie rosła.
Kiedy następny mecz Lewandowskiego w MLS?

Chicago Fire rozegra kolejne spotkanie w sobotę 31 października 2026 roku. Rywalem drużyny Lewandowskiego będzie Colorado Rapids, a mecz odbędzie się na stadionie DICK’S Sporting Goods Park w Commerce City.
Początek zaplanowano na 19:30 czasu lokalnego w Colorado, czyli w niedzielę 1 listopada o 2:30 w nocy czasu polskiego. Godzinę rozpoczęcia potwierdził klub Colorado Rapids w oficjalnym komunikacie dotyczącym terminarza.
Spotkanie będzie dostępne w transmisji na Apple TV w ramach rozgrywek MLS.
Dla Lewandowskiego wyjazd do Colorado będzie dziewiątą z rzędu szansą na zakończenie strzeleckiej niemocy. Sytuacja jest o tyle istotna, że do końca sezonu zasadniczego Chicago pozostały już tylko dwa mecze.
Remis z Orlando City pozwolił Chicago uniknąć porażki, lecz nie rozwiązał najważniejszego problemu Lewandowskiego. Griezmann zakończył wieczór z bramką, asystą i wyrównanym rekordem klubu. Polak może mówić o efektownym strzale w słupek, ale na kolejne trafienie nadal musi czekać. A zbliżające się play-off sprawiają, że czasu na odzyskanie skuteczności jest coraz mniej.
Emocji nie zabraknie również w Polsce, gdzie przed meczem Górnika z Legią 30 października wyprzedały się bilety, a kibice czekają na ewentualną dodatkową pulę.



