Robert Lambert będzie musiał wrócić do brytyjskiej ligi, jeśli chce nadal startować w PGE Ekstralidze w sezonie 2027. Nowe przepisy odbierają mistrzowi świata możliwość swobodnego wyboru krajowych rozgrywek. Jak informuje portal sportowy kuriersportu.pl, zmiana może wpłynąć nie tylko na kalendarz Brytyjczyka, ale również na przygotowania do obrony tytułu i rywalizację z Bartoszem Zmarzlikiem. Władysław Komarnicki ostrzega przed przemęczeniem zawodnika, choć w jego polskim klubie nowe rozwiązanie oceniane jest zupełnie inaczej.

Od 2027 roku Robert Lambert nie będzie miał wyboru

12 października Ekstraliga Żużlowa przedstawiła zasady, które mają obowiązywać przez trzy sezony, począwszy od 2027 roku. To efekt porozumienia lig i federacji skupionych w Speedway League Bureau. Nowy system obejmie Polskę, Szwecję, Danię oraz Wielką Brytanię.

Największą zmianą dla Lamberta nie jest jednak ogólny limit startów. Brytyjska federacja ACU uzależni wydanie zgody na występy za granicą od uczestnictwa zawodnika w krajowych rozgrywkach ligowych.

Oznacza to, że sam kontrakt z polskim klubem nie wystarczy. Jeśli Lambert chce nadal reprezentować toruńską drużynę, będzie musiał równocześnie ścigać się w Wielkiej Brytanii.

To szczególnie niewygodna sytuacja dla zawodnika, który przez ostatnie lata budował swój kalendarz właśnie po to, aby ograniczyć liczbę startów i podróży.

Pełne zasady opublikowano w oficjalnym komunikacie Ekstraligi Żużlowej z 12 października.

Jak będą wyglądały starty w sezonie 2027?

Porozumienie określa zarówno liczbę lig, w których można występować, jak i dni przeznaczone na poszczególne rozgrywki. Zawodnik posiadający kontrakt w Polsce będzie mógł dodatkowo startować maksymalnie w dwóch z trzech pozostałych lig objętych systemem.

Terminy podzielono następująco:

  • Poniedziałek i czwartek – rozgrywki ligowe w Wielkiej Brytanii.
  • Wtorek – liga szwedzka.
  • Środa – liga duńska.
  • Piątek, sobota i niedziela – PGE Ekstraliga i Metalkas 2. Ekstraliga w Polsce.

Nie oznacza to, że Lambert będzie startował codziennie. Pokazuje jednak, jak niewiele miejsca może pozostać na regenerację, testowanie sprzętu i spokojne przygotowania do kolejnych zawodów.

W sezonie 2026 zespoły brytyjskiej Premiership rozegrały po 20 spotkań w samej rundzie zasadniczej. Nie wiadomo jeszcze, z jakim klubem i na jakich warunkach Lambert miałby związać się w 2027 roku. Dodatkowe obowiązki ligowe mogą jednak oznaczać kilkadziesiąt kolejnych wyjazdów i znacznie bardziej napięty terminarz.

Komarnicki ostrzega. Zmarzlik może dostać dodatkową szansę

Robert Lambert musi wrócić do ligi brytyjskiej w 2027 roku. Co się zmieni i dlaczego nowe przepisy budzą kontrowersje?. Zrzut ekranu: zachod.pl

14 października do sprawy odniósł się Władysław Komarnicki, senator i honorowy prezes Stali Gorzów. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” zakwestionował sens przymuszania czołowych zawodników do startów na Wyspach.

„Ten przepis to kompletny strzał w kolano” – ocenił Władysław Komarnicki.

Jego zdaniem brytyjskie władze chcą w ten sposób wzmocnić własną ligę, która ma problem z przyciąganiem największych gwiazd. Koszt tej decyzji poniosą jednak również zawodnicy występujący w Polsce.

Komarnicki zwrócił uwagę na dodatkowe obciążenie Lamberta i zasugerował, że może ono utrudnić Brytyjczykowi obronę mistrzostwa świata.

Takie obawy nabierają znaczenia po zakończeniu tegorocznego cyklu Grand Prix. Lambert zdobył złoto w 2026 roku z dorobkiem 162 punktów, wyprzedzając Bartosza Zmarzlika zaledwie o dwa punkty. Polak zakończył sezon ze 160 punktami, a Brady Kurtz zdobył brąz ze 157 punktami.

Oficjalne wyniki i przebieg walki o mistrzostwo potwierdza FIM Speedway w relacji z finału w Toruniu.

Przy tak niewielkiej różnicy w klasyfikacji nawet drobne problemy z przygotowaniem fizycznym czy logistyką mogą mieć znaczenie. Nie sposób jednak obecnie stwierdzić, że nowy obowiązek automatycznie osłabi Lamberta. Większa liczba startów może również pomagać w utrzymaniu rytmu wyścigowego.

Nowy przepis nie daje Zmarzlikowi żadnej przewagi regulaminowej w Grand Prix. Może natomiast zmienić warunki, w których jego najgroźniejszy rywal będzie przygotowywał się do kolejnego sezonu.

Wypowiedź Komarnickiego i jego ocenę możliwych konsekwencji opisał Przegląd Sportowy Onet 14 października.

W Toruniu widzą problem, ale nie zamierzają protestować

Nie wszyscy podzielają krytyczne stanowisko Komarnickiego. Adam Krużyński, przewodniczący rady nadzorczej toruńskiego klubu, przyznał, że nowe przepisy skomplikują sytuację Roberta Lamberta oraz jego polskiej drużyny.

Wskazał przede wszystkim na ryzyko kontuzji podczas dodatkowych zawodów. Jednocześnie uznał, że uporządkowanie relacji między federacjami jest potrzebne dla rozwoju całego żużla.

„Nie zamierzamy tego w żaden sposób jednak torpedować” – zadeklarował Adam Krużyński.

Wypowiedź została opublikowana 13 października w Przeglądzie Sportowym Onet.

To istotny szczegół. Toruński klub nie zamierza blokować rozwiązania, które może zwiększyć obciążenie jednego z jego liderów. Z perspektywy polskiego zespołu każdy dodatkowy występ Lamberta w Wielkiej Brytanii oznacza kolejne potencjalne ryzyko, na które drużyna nie będzie miała bezpośredniego wpływu.

Daniel Bewley również krytykuje obowiązkowe starty

Nowe zasady obejmą nie tylko Lamberta. Podobny obowiązek będzie dotyczył innych zawodników startujących na brytyjskiej licencji, w tym Daniela Bewleya.

Reprezentant Wielkiej Brytanii bardzo ostro ocenił zmuszanie żużlowców do podpisywania kontraktów w określonej lidze. W mediach społecznościowych porównał takie rozwiązanie do „współczesnego niewolnictwa”. To jego emocjonalna ocena przepisu, a nie rozstrzygnięcie dotyczące jego zgodności z prawem.

Spór pokazuje dwa odmienne interesy. Brytyjskie kluby chcą odzyskać znanych zawodników, którzy mogą przyciągać kibiców i zwiększać atrakcyjność rozgrywek. Sami żużlowcy oczekują natomiast swobody w układaniu kalendarza oraz wyborze miejsc startów.

Powstaje również pytanie o warunki finansowe. Jeśli zawodnik potrzebuje brytyjskiego kontraktu przede wszystkim po to, by otrzymać zgodę na występy w Polsce, jego pozycja w negocjacjach z tamtejszymi klubami może być słabsza.

Co teraz zrobi Robert Lambert?

Na 14 października nie ma potwierdzonej informacji, który brytyjski klub miałby reprezentować mistrz świata w sezonie 2027. Nie przedstawiono też jego kompletnego przyszłorocznego kalendarza.

Do wyjaśnienia pozostają trzy najważniejsze kwestie:

  1. Wybór klubu w Wielkiej Brytanii. Lambert będzie potrzebował miejsca w krajowych rozgrywkach, aby spełnić warunek dotyczący zgody na starty za granicą.
  2. Organizacja terminarza. Trzeba będzie pogodzić mecze ligowe z przygotowaniami do Grand Prix oraz innymi zawodami.
  3. Wpływ na formę i zdrowie. Dopiero sezon 2027 pokaże, czy większa liczba wyścigów okaże się problemem, czy zawodnik zdoła utrzymać dotychczasową dyspozycję.

Warto przy tym rozróżnić dwie sprawy. Nowe zasady dotyczą pozwoleń na starty w zagranicznych ligach, a nie bezpośrednio prawa do udziału w Speedway Grand Prix. Ewentualny wpływ na walkę o mistrzostwo świata będzie więc pośredni.

Lambert ma za sobą najlepszy sezon w karierze, a Zmarzlik po utracie złota będzie chciał wrócić na szczyt. Ich kolejny pojedynek zapowiada się wyjątkowo interesująco. Tym razem o wyniku mogą decydować nie tylko prędkość motocykla i dyspozycja na torze, ale także umiejętność poradzenia sobie z trudniejszym kalendarzem.

Dla brytyjskiego mistrza najbliższe miesiące będą zatem czymś więcej niż przygotowaniem do kolejnego cyklu Grand Prix. Będzie musiał znaleźć sposób, by pogodzić interesy swojej federacji, polskiego klubu i własnego zespołu.

Zmiany czekają również Motor Lublin, który może wrócić na własny stadion dopiero w 2029 roku.