Śląsk Wrocław rozpoczyna nowy sezon od razu od europejskiego testu. W środę, 30 września, o godz. 19:00 w Hali Orbita zagra z Buducnost VOLI Podgorica w pierwszej kolejce BKT EuroCup. Jeszcze kilka dni przed inauguracją kadra WKS-u nie była jednak zamknięta. Z zespołem rozstał się Matt Rogers, a jego miejsce w drużynie zajął dobrze znany z polskich parkietów Paul Scruggs, informuje kuriersportu.pl.
To ciekawa zmiana także dlatego, że nie jest prostą wymianą zawodników o podobnym profilu. Rogers był mierzącym 205 cm graczem podkoszowym. Scruggs ma 190 cm, gra na obwodzie i w poprzednim sezonie należał do najbardziej wszechstronnych zawodników polskiej ligi.
W efekcie Śląsk rozpocznie EuroCup w innym układzie personalnym niż ten, który budował przez większą część okresu przygotowawczego.
Paul Scruggs dołączył do Śląska tuż przed pierwszym meczem
Transfer został ogłoszony 27 września, zaledwie trzy dni przed spotkaniem z Buducnostią. Jak poinformował WKS Śląsk Wrocław, 28-letni Amerykanin podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2026/27.
Scruggs nie trafia przy tym do Polski jako zawodnik wymagający długiego przedstawiania kibicom. Grał już w Treflu Sopot i ma za sobą dwa sezony w polskiej lidze. Za pierwszym razem zdobył z sopockim klubem mistrzostwo kraju, a podczas ostatnich rozgrywek jego indywidualne liczby wyraźnie wzrosły.

- 14,1 punktu na mecz,
- 5,2 zbiórki,
- 5,1 asysty,
- 43,3 proc. skuteczności za trzy punkty,
- 83,3 proc. z rzutów wolnych.
W 32 ligowych spotkaniach uzbierał również 162 asysty, 166 zbiórek i 46 przechwytów. Szczególnie efektownym przykładem jego wszechstronności było triple-double przeciwko Startowi Lublin: 13 punktów, 16 zbiórek i 12 asyst.
Śląsk nie wymienił po prostu jednego nazwiska na drugie. Do drużyny zamiast podkoszowego dołączył zawodnik, który może prowadzić piłkę, kreować akcje dla partnerów i sam kończyć posiadania.
Rogers odszedł, ale Śląsk nie szukał jego kopii

Matt Rogers dołączył do Śląska na początku sierpnia. Amerykanin przyjechał do Wrocławia po karierze w NCAA i występach w NBA Summer League. W ostatnim sezonie akademickim osiągał średnio 16,8 punktu i 5,5 zbiórki, trafiając przy tym 41 proc. rzutów za trzy. Klub przedstawiał go jako zawodnika potrafiącego zarówno grać bliżej obręczy, jak i rozciągać obronę rzutem z dystansu. Jego pełną charakterystykę można znaleźć w komunikacie Śląska z sierpnia.
Rogers występował jeszcze w przedsezonowych sparingach. Przeciwko Żalgirisowi Kowno zdobył 11 punktów. Ostatecznie nie znalazł się jednak w kadrze rozpoczynającej sezon. Klub potwierdził jego odejście w zapowiedzi pierwszego spotkania EuroCup, ale nie podał publicznie przyczyny zakończenia współpracy.
Dlatego określanie Scruggsa jako bezpośredniego „następcy Rogersa” byłoby uproszczeniem. Personalnie jeden zawodnik zastąpił drugiego w przebudowywanej kadrze, lecz ich zadania i profile są zupełnie inne.
| Matt Rogers | Paul Scruggs | |
|---|---|---|
| Pozycja/profil | gracz podkoszowy | obwodowy |
| Wzrost | 205 cm | 190 cm |
| Doświadczenie w Polsce | brak oficjalnego meczu ligowego | dwa sezony w Treflu Sopot |
| Znajomość polskiej ligi | nowy zawodnik | mistrz Polski z Treflem |
| Największy atut widoczny w statystykach | skuteczność i gra pod koszem | punkty, zbiórki i kreowanie gry |
Co Scruggs może zmienić w grze Śląska?
Najbardziej oczywista różnica dotyczy obwodu. Wrocławianie mają już w składzie doświadczonego rozgrywającego Anthony’ego Hickeya, ale obecność Scruggsa daje trenerowi Danny’emu Franco kolejnego zawodnika, który nie potrzebuje wyłącznie czekać na podanie i rzut.
Scruggs potrafi sam rozpocząć akcję, grać z piłką i tworzyć okazje dla innych. Średnia przekraczająca pięć asyst w ostatnim sezonie nie jest przypadkowa. Jednocześnie zdobywał ponad 14 punktów i bardzo dobrze rzucał z dystansu.
To ważne w europejskich rozgrywkach, w których możliwość prowadzenia ataku przez więcej niż jednego gracza pomaga szczególnie wtedy, gdy rywal agresywnie naciska podstawowego rozgrywającego.
Śląsk może więc korzystać z Hickeya i Scruggsa jednocześnie albo rozdzielać ich minuty, zachowując na parkiecie zawodnika zdolnego do kreowania akcji. Do tego dochodzi Malik Parsons, od którego klub oczekuje przede wszystkim punktów, oraz Anthony Wrzeszcz.
Nie oznacza to jednak, że transfer Scruggsa automatycznie wzmacnia każdą część rotacji. Odejście mierzącego 205 cm Rogersa zmniejsza jedną z opcji wśród wysokich zawodników. Pod koszem większa odpowiedzialność spada więc m.in. na Johna Egbunu, Isiaha Moore’a i Devina Robinsona.
Nowy Śląsk ma niewiele wspólnego z zespołem z poprzedniego sezonu
Zmiana Rogers – Scruggs jest tylko ostatnim elementem znacznie większej przebudowy. Z poprzedniego sezonu w pierwszym zespole pozostali przede wszystkim kapitan Jakub Nizioł, Błażej Kulikowski, Tymoteusz Sternicki, Błażej Czerniewicz oraz Kyrell Luc.
Nowy jest również trener. Drużynę prowadzi Danny Franco, a w kadrze pojawili się między innymi:
- Anthony Wrzeszcz,
- Malik Parsons,
- Anthony Hickey,
- John Egbunu,
- Devin Robinson,
- Isaih Moore,
- Paul Scruggs.
Aktualny skład pierwszego zespołu opublikował także miejski portal Wroclaw.pl. Znajdują się w nim również Leon Dunin-Wąsowicz oraz zawodnicy, którzy zostali we Wrocławiu po poprzednich rozgrywkach.
Największą niewiadomą przed meczem z Buducnostią nie jest więc to, czy Śląsk ma indywidualną jakość. Pytanie brzmi, jak szybko niemal nowa drużyna zacznie funkcjonować jako całość.
Buducnost od razu sprawdzi, na jakim etapie jest WKS

Na spokojne wejście w sezon nie ma czasu. Pierwszym przeciwnikiem wrocławian będzie mistrz Czarnogóry, który w poprzednich rozgrywkach awansował z grupy EuroCup.
W oficjalnej zapowiedzi meczu Śląsk wskazuje Buducnost jako jednego z mocniejszych rywali w swojej grupie. W składzie zespołu z Podgoricy znajduje się dodatkowo Stefan Djordjević, który jeszcze w poprzednim sezonie występował we Wrocławiu.
To sprawia, że środowy mecz będzie czymś więcej niż inauguracją. Dla przebudowanego WKS-u to pierwszy realny punkt odniesienia po okresie przygotowawczym.
Śląsk mierzył się latem z silnymi zespołami, w tym London Lions i Żalgirisem Kowno, ale sparingi nie odpowiadają na wszystkie pytania. Dopiero mecz o punkty pokaże, jak wygląda podział ról, gdy każde posiadanie zaczyna mieć znaczenie.
Śląsk jest jedynym polskim klubem w EuroCup
Europejski start ma dodatkową wagę. W sezonie 2026/27 Śląsk jest jedynym polskim klubem uczestniczącym w BKT EuroCup. Klub przypominał o tym również podczas przedsezonowej prezentacji drużyny.
EuroCup to drugi poziom europejskich rozgrywek klubowych po Eurolidze. W obecnym sezonie rywalizują 32 zespoły podzielone na cztery grupy. Śląsk trafił do grupy C, w której znalazły się również:
- Buducnost VOLI Podgorica,
- Cosea JL Bourg-en-Bresse,
- TOFAŞ Bursa,
- Dolomiti Energia Trento,
- Napoli Basketball,
- Neptūnas Klaipėda,
- NINERS Chemnitz.
Każdy zespół rozegra w fazie zasadniczej 14 spotkań. Śląsk informuje, że cztery najlepsze drużyny z każdej grupy awansują do play-offów.
W poprzednim sezonie wrocławianie wygrali pięć meczów EuroCup. Teraz oczekiwania są większe, ale droga do poprawienia tego wyniku zaczyna się przeciwko zespołowi, który sam ma ambicje sięgające daleko poza fazę grupową.
Warto też przypomnieć, że Nikola Grbić po złocie ME wskazał już kolejny cel, a mundial 2027 będzie dla Polski wyjątkowy.




Dyskusja (1)